Woda nie jest ani ciepła, ani zimna. Jest szara. Niebo też jest szare. Jestem nad morzem, ale na pewno nie w morzu. Płynę w jakimś sztucznym zbiorniku, bardzo wąskim, bo ma on co najwyżej pięć metrów szerokości, ale zarazem dość długim. Choć nie na tyle długim, bym nie widział brzegu. Fale uderzają w zestaw biurowych, brązowych regałów. To cel mojej podróży.